Marzenie Damiana? Żyć normalnie, czyli samodzielnie

- Leżałem na jezdni i tylko mówiłem koledze, co ma mówić przez telefon jak wzywał karetkę, bo cały się trząsł. Kiedy jechałem do szpitala prosiłem, żeby zdjęli mi rękawice i buty. Mówili, że zdjęli. A ja nic nie czułem - opowiada bohater naszego artykułu. Ponad pięć lat temu Damian Młynarek doznał poważnego wypadku na motorze. Dziś jeździ na wózku inwalidzkim i walczy o powrót do normalnego życia. Normalnego, czyli samodzielnego.

12 lipca 2012 roku. Godzina 17.34. Tę datę i tę godzinę Damian zapamięta do końca życia. Razem z kolegą jadąc na motorach, skręcili w ul. Wiślaną w Łomiankach. Jeden z kierowców, jak później okazało się Białorusin, ostro zahamował. Kolega wyminął auto, natomiast koła w motorze Damiana zablokowały się, po czym ten uderzył plecami w tylną klapę samochodu.

- Pamiętam każdy szczegół tego wypadku. Pamiętam jak kierowca chciał mnie podnosić, a kolega zabronił mnie dotykać. Pamiętam jak instruowałem kolegę, co ma mówić jak dzwonił po pogotowie. Pamiętam jak nie mogłem się poruszać. Pamiętam, że nic nie czułem - mówi nam Damian.

Kolejny telefon został wykonany do mamy Damiana. Na co dzień pracuje jako pielęgniarka, więc kiedy usłyszała, że Damian jest sparaliżowany od klatki piersiowej w dół, od razu wiedziała, że jej syn ma złamany kręgosłup. Wtedy życie całej rodziny - nawet nie obróciło się - tylko w jednej chwili wywróciło się o 180 stopni.

- Doznałem urazu kręgosłupa szyjnego. W obecnej chwili mam niedowład od klatki piersiowej w dół i porażenie śródręczy obu dłoni - słyszymy od Damian.

4

Przed wypadkiem Damian był bardzo wysportowany

Kilka dni wcześniej rozgrywał ze znajomymi mecze w siatkówkę i chodził na caporeirę, czyli brazylijską sztukę walki. Kilka dni później trafił do szpitala na Bielanach, gdzie leżał i mógł tylko liczyć kafelki na ścianach i pajęczyny na suficie. Szpital, ośrodek rehabilitacji, kolejny ośrodek i znowu szpital. Tak minął rok. Początkowo – jak to bywa u młodych ludzi - był pełen nadziei, że będzie dobrze, lecz z czasem ta nadzieja zanikała, a pojawiały się złe myśli. Naprawdę złe. W szpitalu odwiedzali go znajomi, później było ich coraz mniej. Dla 18-letniego chłopaka runął cały świat.

- Wszystko poprawiło się po roku, kiedy wróciłem do domu i zacząłem wychodzić do ludzi. W październiku poszedłem do szkoły i zacząłem przygotowywać się do matury. Myślałem, żeby zdać ją jak najlepiej. Wcześniej był płacz, załamanie i chwilami myśli, że najlepiej byłoby ze sobą skończyć - opowiada Damian.

Spore emocje wywołał moment powrotu do szkoły. I te negatywne, i te pozytywne. Damian miał kontynuować naukę w jednym z warszawskich techników mechatronicznych. Niestety jednak, mimo początkowych zapewnień o chęci pomocy, szkoła wycofała się ze złożonych deklaracji. W końcu Damian został przyjęty do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 im. Króla Jana III Sobieskiego w Legionowie.

1

Damian osiąga spore sukcesy naukowe. Wspólnie z kolegą zwyciężył w Konkursie Konstrukcji Studenckich organizowanym przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie

Obecnie studiuje na Politechnice Warszawskiej Inżynierię pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Jest w trakcie przygotowania się do obrony pracy. Później będzie chciał pójść na studia magisterskie na Informatykę i pracować jako programista albo konstruktor.

Daniel Szablewski: Jak zmieniło się Twoje zdrowie przez te 5 lat?
Damian Młynarek: Trochę wróciło mi czucie w nogach. Ostatnio zauważyłem, że jak wychodzę na dwór i watr wieje mi po nogach, to go odczuwam, wcześniej tego nie było. Jeśli ktoś mnie widzi, co jakiś czas, dostrzega, że moje zdrowie poprawia się. Jeszcze 5 lat temu ciało miałem całkowicie bezwładne i nie byłem w stanie samodzielnie przekręcić się, zjeść, napić się czy umyć się. Przez pierwszy rok miałem ciągłe infekcje i gorączkę po 39 czy 40 stopni. Teraz jest lepiej. 6 lutego będę miał operację na kręgosłup w Krakowie i jest szansa, że wróci mi ruch w dłoniach.

Co dalej?
Moim celem jest to, żeby zdrowie wróciło do starej postaci. Chciałbym być samodzielny, żebym nie potrzebował pomocy przy codziennych czynnościach. Żebym mógł rano wstać i wyjść z domu bez potrzeby budzenia kogokolwiek. Chcę żyć normalnie.

2

Rehabilitacja w egzoszkielecie (urządzenie, które utrzymuje pionową postawę i porusza nogami)

Damian jest wytrwały. To przede wszystkim dzięki jego determinacji robi ciągłe postępy. Obecnie jeździ samochodem przystosowanym do osoby niepełnosprawnej. Początkowo, żeby przesiąść się do auta i złożyć sobie wózek do samochodu, potrzebował 24 minuty. Teraz wystarczy mu tylko 3,5 minuty. Jako niepełnosprawny codziennie spotyka się z wieloma barierami. Jedną z nich jest droga prowadząca do jego rodzinnego domu - pełna dziur i trudna do pokonania. Marzy, żeby kiedyś mógł jeździć po niej w normalnych warunkach.

Rehabilitacja oraz sprzęt do ćwiczeń to ogromne wydatki. Tylko godzina rehabilitacji kosztuje 100 zł, a Damian musi ćwiczyć przynajmniej 2 razy w tygodniu. Z kolei wózek ma już 5 lat i jest zniszczony przez ciągłą eksploatację. Jak można pomóc? Przekazując 1% podatku lub darowiznę Fundacji Avalon z dopiskiem Młynarek, 1909. Przy wypełnianiu PIT należy wpisać KRS fundacji - 0000270809.

Jabłonna Dla Mieszkańców

One thought on “Marzenie Damiana? Żyć normalnie, czyli samodzielnie

  • 24 stycznia 2018 at 09:56
    Permalink

    Brawo Damian !
    Trzymam za Ciebie cały czas kciuki, jesteś niesamowity i nie poddawaj się przenigdy ! 🙂
    Mój 1% już masz od dawna.
    Powodzenia Siłaczu !

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *